Wymiana uczniów ŚRODA ŚLĄSKA – SATERLAND - maj 2009

W dniach 10 - 16 maja 2009 odbyła się kolejna, XII., wymiana uczniów w ramach współpracy gmin: Środa Śląska i Saterland.
Osiemnastu naszych gimnazjalistów brało udział w dwóch etapach:
 I - między 5 i 11 października 2008 r. - w Polsce,
II - w dniach 10 - 16 maja 2009 r. - w Niemczech.
Byli to:

Eliza Łabuda IIIa   Aleksandra Łukomska IIIa
Sandra Marcinów IIIa   Magdalena Skręta IIIa
Michał Gonera IIIb   Justyna Łuczycka IIIb
Dawid Rafalczyk IIIb   Monika Dyjak IIb
Edyta Hebdowska IIb   Agnieszka Kuras IIb
Adriana Korsak IIb   Angelika Tomankiewicz IIb
Alicja Olszak Ic   Karolina Stempniak Ic
Martyna Barabasz Id   Aleksandra Koman Id
Anna Wawrzonkowska If   Aleksandra Korman If

W ciągu tego tygodnia uczniowie brali udział w zajęciach szkolnych, sportowych, poznawali niemiecką szkołę, Gminę Saterland.
Zwiedzili także ciekawe miejsca w okolicy, m.in.: miasto portowe Leer, Park Rozrywki w Thüle, mieli okazję popływać kutrem po Morzu Północnym. Łowiliśmy krewetki! Odwiedziliśmy sąsiednią Holandię.

Nasi uczniowie prezentowali swoje umiejętności taneczne i muzyczne w czasie szkolnego koncertu "Musik and more", zaś mecz piłki nożnej Polska - Niemcy, w którym brali udział uczestnicy wymiany zakończył się naszym zwycięstwem 5:3.

Zmęczeni, i zadowoleni, wróciliśmy do swojej szkoły, ale... już trwają przygotowania do kolejnej wymiany uczniów, planowanej na wrzesień.

Serdecznie zapraszamy naszych niemieckich Przyjaciół!

Marta Gonera

I jeszcze wspomnienia uczestniczek:
Edyty Hebdowskiej i Agnieszki Kuras
 

10 maja 2009 roku 23 uczniów z Gimnazjum w Środzie Śląskiej, Ciechowa i Szczepanowa pojechała na wymianę z uczniami z niemieckiej szkoły w Saterlandzie.
Po 11 godzinach męczarni w autobusie dojechaliśmy na miejsce gdzie zostaliśmy serdecznie przywitani przez niemieckie rodziny.
Zapowiadała się świetna zabawa, mimo strachu, który był w nas.
Dlaczego?Może baliśmy się, że Niemcy nas nie zrozumieją lub samej atmosfery domowej i tego jak będziemy traktowani w domach.

Już następnego dnia udaliśmy się nad mroźne Morze Północne. Niektórzy uczniowie mimo przeziębienia nie chcieli opuścić tej atrakcji.
Opiekunowie podzielili uczniów na 2 grupy. Pierwsza popłynęła kutrem.
Druga zaś pojechała do pobliskiego miasteczka, by nie spędzić 1,5 godziny na powietrzu w silnym wietrze.
Tam 6 uczniów postanowiło nabrać siły i wybrało się na pizzę do włoskiej pizzerii.
Jedna z naszych koleżanek zapatrzona w uroczego Włocha – obsługującego nas zapomniała aparatu fotograficznego.
Zorientowała się dopiero przy wejściu na kuter. Na odebranie go musiała niestety poczekać.
Na pewno była trochę załamana. Jednak atrakcje jakie mieliśmy na kutrze pozwoliły jej o nim zapomnieć.

Największe wrażenie zrobiły na nas foki. W pewnym momencie mieliśmy ich aż 20 na horyzoncie.
Kapitan pokazał nam również jak wygląda prawdziwy połów, a następnie zostaliśmy poczęstowani świeżutkimi krewetkami.
Po tak udanym dniu trzeba było jednak wracać. Po drodze został znaleziony aparat Oli. Każdy myślał, że wyciągnęła nauczkę z tego wypadku, jednak …
Następnego dnia czekał nas wypad do Holandii, krainy tulipanów, których niestety o tej porze roku nie widzieliśmy.

Najpierw jednak zostaliśmy serdecznie przywitani przez dyrektora Schulzentrum Saterland.
Polscy uczniowie zostali oprowadzeni po szkole. Poszliśmy zobaczyć nową klasę z gadami. Wszyscy mieli wielki ubaw z powodu kolegi, który wygląda na odważnego, ale gdy zobaczył jadowitego pająka (zamkniętego oczywiście) uciekał gdzie pieprz rośnie. Tak to był zabawny widok. Zobaczyliśmy również salę muzyczną i do gotowania oraz magazynek dla nauczycieli od chemii, fizyki i biologii.
Kolejna była sala gimnastyczna. Trzeba przyznać, że samo zobaczenie ich szkoły było frajdą, bo nasze Gimnazjum jest porównywalne wielkością do ich większe SALI GIMNASTYCZNEJ.
Wow. Dostaliśmy również czas wolny, w którym jak się później okazało …
Ola ponownie zostawiła aparat. Dobrze, że zauważyli go nasi opiekunowie.

Nadszedł na najbardziej wyczekiwany w tym dniu moment. Holandię. Naprawdę warto było tam pojechać,
nawet przez samo porównanie niemieckiego miasteczka z holenderskim. Naprawdę duża różnica … a niby leżą blisko siebie.

W środę Polacy wstali z chęcią zwycięstwa. Dlaczego? Ponieważ właśnie dziś mieliśmy odegrać się na Niemcach po przegranym meczu w Polsce (6:1 dla gości, czyli dla Niemców). Pierwsza połowa nie układała się po naszej myśli. Do przerwy przegrywaliśmy 3:1. Nasi uczniowie jednak w drugiej połowie pokazali klasę i pokonali zagranicznych kolegów 5:3.
Bohaterami meczu ewidentnie był Labaś (Dawid Rafalczyk), który strzelił 3 bramki oraz Piotrek Rędzio, który strzelił 2 bramki.
Do zwycięstwa przyczynili się również pozostali gracze oraz rzecz jasna … polscy kibice.
Sandra i Karolina tak dopingowały naszym uczniom, że aż ułożyły coś w stylu wierszyku … Ale nie pamiętam jak szedł.

Następną atrakcją w programie był wyjazd do portowego miasta Leer. Mieliśmy takie szczęście, że w weekend przed naszym przyjazdem był zjazd kutrów rybackich, itp. Z tego powodu niektóre mogliśmy zobaczyć i sfotografować.

Czwartek był dniem odpoczynku od długich podróży. Cały program zawierał tylko pobliskie tereny.
Najpierw byliśmy w Scharrel i oglądaliśmy wiatrak jeszcze z XIX wieku. Zadziwiające jest to, że wiatrak przetrwał wielką wichurę (pomijając remonty, które były tam wykonywane) i nadal jest w świetnym stanie. Mogliśmy zobaczyć jeszcze narzędzia,
którymi posługiwano się w czasie gdy powstał ten wiatrak.
Następnie mieliśmy wizytę u burmistrza w nowoczesnym ratuszu. Opowiedział po krótce nam historię Saterlandu oraz o zadaniach jakie musi wykonywać.

Kolejną rzeczą jaką zrobiliśmy było odwiedzenie tamtejszej policji.
Trzeba przyznać, że największym zdziwieniem było dla nas to, że mają oni tam wyłącznie 2 lub 3 policjantów na całą gminę.
My za to mamy ich koło 10 razy więcej. Pozostało nam zadać pytanie po co nam ich aż tyle.
Może sam fakt, że Niemcy nie kradną tak dużo jak my. Na potwierdzenie można dać to, że pod Schulzentrum zawsze stoi wiele rowerów i to po kilka godzin.
Nie obrażając Polaków, a stwierdzając fakty… u nas rowery te zniknęłyby już po oddaleniu się właściciela.

O godzinie 19 rozpoczął się konkurs Music and More. Było to naprawdę świetne widowisko.
Nasze uczennice: Agnieszka Kuras, Angelika Tomankiewicz, Aleksandra Korman oraz Monika Dyjak zatańczyły choreografię przygotowaną przez Sandrę Chmielowiec z kl.2 B naszego Gimnazjum i wypadły naprawdę dobrze.

Trzeba również wspomnieć o naszym koledze Michale Gonerze, który świetnie zagrał piosenkę Jimi’ego Hendrix’a – „Hey Joe” na gitarze elektrycznej.
Podsumowując … nasi uczniowie pokazali klasę wykonując dwa najlepsze występy.

Piątek był dniem najsmutniejszym ze względu na wieczorny wyjazd.
Ale nie ma co się przejmować wieczorem gdy cały dzień przed nami.
Pogoda nie była za dobra. Lekko padało, ale nie powstrzymało nas to przed świetną zabawą. W parku rozrywki w Thülle.
Wiele atrakcji i ”zabawek” ale trochę mniej czasu. Dzień zleciał strasznie szybko nim się obejrzeliśmy już musieliśmy się pakować i jechać z powrotem do szkoły.

Uczniowie z poprzedniej wymiany (w tym również i my) zostali dodatkowo pożegnani przez wcześniejszych kolegów.
Uściskom nie było końca. Nie obyło się również bez łez.

PODSUMOWUJĄC: Wymiana ta pokazała jak w krótkim czasie można znaleźć prawdziwych przyjaciół, nie tylko z własnego kraju ale i z innego. Mamy tu na myśli nas samych.
Uczniowie, którzy w niedzielę chcieli wracać do domu, w piątek nie chcieli wyjeżdżać.

Jesteśmy pewne z poznanymi ludźmi na pewno nie stracimy tak szybko kontaktu.

Ten tydzień był jednym z najlepszych.