Maj 2010 - NIEZAPOMNIANE DNI W SATERLANDZIE

16 maja o godzinie 700, jako uczestnicy wymiany, zebraliśmy się pod szkołą w Środzie Śl., by pod opieką p. Marty Gonery
i p. Sławomira Siwerskiego, w celu wyjazdu do Saterlandu.
 Po chwili siedzieliśmy z wielkim przejęciem w autobusie.
 No i w drogę!

Podróż, mimo że męcząca, była bardzo wesoła.
Godziny się dłużyły, a my nie mogliśmy się doczekać spotkania z rówieśnikami z Niemiec.  Około godziny 1900 byliśmy na miejscu.
 Zapowiadał się znakomicie spędzony tydzień.

 

Już w niedzielę, po rozpakowaniu, spotkaliśmy się ze znajomymi.
Tego dnia odczuliśmy, jak ich nam brakowało przez te pół roku.
W poniedziałek zwiedzaliśmy ich nowoczesną szkołę oraz komendę policji w Rahmloh . Po południu czas wolny przeznaczyliśmy na bliższe poznanie rodziny, u której mieszkaliśmy.
I już kolejny dzień. Tym razem pojechaliśmy do pięknego miasta Bremerhaven. Zwiedzaliśmy muzeum, łódź podwodną

i... centrum handlowe. Przez ten dzień,
uśmiech nie znikał nam z twarzy.

Cały wtorek minął bardzo szybko.
Zanim się nie obejrzeliśmy, już była środa i wyjazd do pobliskiej straży pożarnej, gdzie mieliśmy grilla.
Ten czas spędziliśmy cudownie, ale było jeszcze lepiej, gdy pojechaliśmy na dyskotekę do nowoczesnego klubu.
Wszyscy bawiliśmy się doskonale.
Dodatkowego efektu dodawały nieziemskie reflektory i mistrzowsko dobrana muzyka.
Byliśmy zachwyceni dniem pełnym wrażeń.
Po 23 pojechaliśmy zmęczeni do domów.

We czwartek, już wypoczęci, pojechaliśmy do Holandii, gdzie zwiedzaliśmy przygraniczne holenderskie miasteczko - Windshoten.
Ten dzień spędziliśmy chodząc po sklepach i podziwiając śliczne niderlandzkie widoki.
W piątek pojechaliśmy do parku rozrywki Tier Park Thüle.
Choć bawiliśmy się tam świetnie, niestety, myśleliśmy już powoli o tym, że czas wyjeżdżać.
Ten czas - jako ostatni wspólny dzień - staraliśmy się wykorzystać jak najlepiej. Wszystkie możliwe atrakcje były oblężone przez nas, a największym powodzeniem cieszył się tor saneczkowy.
Drugą część dnia przeznaczyliśmy na pożegnanie się z rodzinami i pakowanie walizek.

Smutna godzina odjazdu - wszyscy musieliśmy być przed szkołą .
Były to ostatnie wspólne minuty.
Zaczął się wielki płacz i żegnanie. Łzy leciały nam jak oszalałe.
Rozstanie z przyjaciółmi dostarczyło nam wielkiego smutku.
Mimo, że nie chcieliśmy odjeżdżać, pół godziny później, autobus ruszył w kierunku Polski.
Ostatnie spojrzenia przez szyby autobusu były wyjątkowe.
Wspomnienia zostaną na zawsze, a my nigdy nie zapomnimy tego wspaniałego tygodnia.
Powrotna podróż bardzo szybko minęła i po 11 godzinach już byliśmy w swoich domach.

 
 

uczestniczki wymiany:
Agnieszka Kuras i Alicja Kudryńska

I jeszcze chwile uwiecznione na fotografiach innych uczestników
(podpisy pod zdjęciami nieautoryzowane - JB)

 


Zgubił drugie, ciemne
szkło ochronne, czy wstąpił do grona jednookich piratów?

Hat er sein Eindunklen-
schutzbrillenglas verloren oder ist
er ein dunkleneinäugiger Pirat?

A Ten znalazł brakującą część
i chce tylko spokoju!

Und Der hat sein Fehlendunklen-
schutzbrillenglas gefunden
und will nur eine Stillpause!

Nic z niepokoju albo strachu,
jedynie głębokie zaciekawienie

(Keine Unruhe oder Angst,
nur tiefe Neugier)


Krok za krokiem... w supernowoczesną Żelazną Dziewicę
Schritt für Schritt... in der supermodernen eisernen Jungfrau

 piłkarze
i kibi(tki)?

Fußballspieler
und Fußball(fans)?
Wynik meczu jest
po dziś dzień
ściśle tajny.

Das Spielergebnis ist
bis zum heutigen Tage
streng geheim.

Kandydaci do
Sił Powietrznych, Transportu Lotniczego
czy też
Wojsk Rakietowych
• oni będą
przygotowani na najgorsze!

Luftwaffe- oder Luftverkehr-
oder sogar
Langstreckraketenwaffenkandidaten
• Die sich
auf das Schlimmste
gefaßt machen werden.

U Strażaków z Rahmloh
• Obyło się bez ekstremalnych
przeżyć i prób ogniowych!

Bei rahmloher Feuerwehr
• Keine schwere
Erlebnisse und Extremfeuerproben!